Czym skorupka za młodu nasiąknie…

skis photoNa stoku znajdziemy bardzo wielu samouków. Jednak choć zaletą jest zaoszczędzenie znacznej ilości pieniędzy, to proces samodzielnej nauki ma jednak sporo wad. Po pierwsze, nie wiemy jak powinna wyglądać jazda. Uczymy się tak, aby było nam jak najwygodniej i abyśmy czuli się jak najpewniej. Zazwyczaj pogania nas także chęć ,,przeskoczenia” na wyższą górę i zostawienie amatorów za sobą. Narty to jednak nie zawody, powinniśmy myśleć wyłącznie o tym, aby nauczyć się wszystkiego poprawnie. Kiedy uczymy się z błędami bardzo ciężko wykorzenić później złe nawyki. Tak na przykład, wiele osób porzuca kijki narciarskie, ponieważ uważają, że jedynie zawadzają. Nic bardziej mylnego. Lepiej pomagają nam utrzymać równowagę, poprawiają dynamikę skrętów. Podobnie jest, jeśli chodzi o snowboard. Dodatkowym utrudnieniem jest fakt, że na jednej desce znacznie trudniej nauczyć się jeździć samodzielnie. Walka toczy się więc głównie o to, by nie upaść na cztery litery, by jakoś zjechać do końca stoku. Płacimy za to nadwyrężeniami i zupełnym zniechęceniem do dalszej nauki. Czasami lepiej jest więc zapłacić nieco więcej, ale mieć pewność, że nauczymy się jeździć poprawnie i będzie nam to sprawiało dużą przyjemność. Na poprawę techniki możemy zdecydować się zawsze, jednak dużo trudniej jest się czegoś oduczyć, niż przyswoić to na samym początku.

 

Dodaj komentarz